Dzisiaj mamy: Sobota, 23 Marzec 2019

„Wojenne losy” - portret Kaszub i jego mieszkańców podczas II Wojny Światowej

Czwartek, 18 Wrzesień 2014

Jego najnowsza książka tworzy spójny, choć wielowymiarowy portret Kaszub i jego mieszkańców podczas II Wojny Światowej. Pierwszy zebrany do książki materiał, przeleżał w szufladzie 38 lat. Jedna historia rodziła następne. W książce „Wojenne losy”, znajdziemy ich dwanaście. Każda kryje historie jednego bohatera, jego przeżyć i przemyśleń. Ten niemal reporterski opis, jest dziełem dziennikarza, poety i fotoreportera Henryka Połchowskiego. Naszej redakcji, autor opowiedział o tym jak powstawała jego najnowsza publikacja. Zdradził, dlaczego pisze i jakie są jego literackie plany...

Jak doszło do powstania książki „Wojenne losy”?

  • Książka, która ukazała się na zakończenie wystawy IPN mojego autorstwa, rodziła się przez wiele lat. Pierwszy materiał, który napisałem powstał 38 lat temu. Na rok przed śmiercią bohatera tej opowieści kapitana władysławowskiego portu Bernarda Henzla udałem się do niego w ramach tzw. patrolu do weteranów, aby spisać jego wspomnienia. Znaliśmy się kilka lat. Spotykaliśmy się we Władysławowie na różnych uroczystościach, przy okazji składania kwiatów na pomnikach, z okazji rocznicy wyzwolenia miasta, rocznicy zakończenia II wojny światowej itp. Podczas tych spotkań zawsze mi opowiadał o działaniach wojennych w których brał udział, zwłaszcza w obronie Helu i pobycie w oflagu. Tak się złożyło, że wówczas rozpocząłem współpracę z Tygodnikiem Wojsk Lotniczych i Wojsk Obrony Powietrznej Kraju „Wiraże” w Poznaniu jako korespondent z jednostki wojskowej we Władysławowie, evsmash-1411045895-l5f885g7v0o0g164s1n0ogdzie pełniłem służbę. O tym spotkaniu napisałem kilka zdań do redakcji, ale całość dość obszernej rozmowy z kpt. Bernardem Henzlem miałem nagraną na magnetofonie szpulowym Grundig ZK-120T i później przepisałem na maszynie. O tym maszynopisie zapomniałem i gdzieś po 30. latach grzebiąc w swoich materiałach znalazłem ten maszynopis i postanowiłem zeskanować te wspomnienia i poszukać innych materiałów, które kiedyś pisałem.

Jak Pan docierał do tych ciekawych osób?

  • Bywało z tym różnie. Na przykład w latach osiemdziesiątych na prośbę płk. Romana Misiaka, mojego byłego przełożonego i serdecznego przyjaciela, który prosił mnie o zebranie informacji o Morskim Dywizjonie Lotniczym. Odwiedziłem wówczas dwóch byłych żołnierzy Morskiego Dywizjonu Lotniczego z Pucka - st. bosm. rez. Bernarda Hanuszewskiego mieszkającego w Pucku i kpt. Edmunda Pappelbauma zamieszkałego w Gdyni w celu przeprowadzenia wywiadów. Ci panowie opowiedzieli mi o swoich epizodach wojennych w MODLot a także o swoich wojennych przeżyciach. Były to pierwsze dłuższe materiały, które napisałem szerzej, niż wymaga to zwykła notatka dziennikarska. Kiedy rozpocząłem już pracę jako dziennikarz w Tygodniku Marynarki Wojennej „Bandera” zacząłem spotykać się z wieloma ciekawymi ludźmi i kombatantami, którzy przeżyli lata wojny i zacząłem gromadzić ich wspomnienia. I tak powstawały kolejne materiały. Po zakończeniu służby wojskowej i pracy w redakcji „Bandery”, trafiłem do prasy lokalnej w Wejherowie m.in. do Echa Wejherowa a później Gryfa Wejherowskiego, który był dodatkiem do Dziennika Bałtyckiego, gdzie tam zamieszczałem również wspomnienia ludzi z czasów wojny. Kilka materiałów wspomnieniowych zamieściłem na Facebooku i portalu www.male-trojmiasto.pl. Podejmując pracę w Urzędzie Miejskim w Wejherowie nie zaprzestałem swoich poszukiwań i zebrał się materiał na książkę.

Proszę kilka słów o tej książce...

  • Ta pozycja ukazał się dzięki pomocy Jacka Thiela - organizatora wystawy zorganizowanej w ratuszu z okazji 75. roczni wybuchu II wojny światowej i życzliwości Jarosława Ellwarta, właściciela Wydawnictwa Region. W jej przygotowaniu do druku współpracowałem z pracownikami tego wydawnictwa – Grzegorzem Szczepaniakiem, Agnieszka Duszczyk i Radosławem Skowrońskim. Natomiast moje zdjęcie na tylnej okładce pochodzi ze zbiorów fotografa i operatora Jarosława Okonia. Książka zawiera 12 rozdziałów stanowiących odrębne wspomnienia oraz dwa opracowania biografii osób ważnych dla historii Wejherowa. Połowa tych materiałów nie ujrzała dotąd światła dziennego a część była publikowana tylko częściowo w prasie. Po raz pierwszy publikowane jest wspomnienie komandora lek. med. Bolesława Szwaczyka, który walczył w wojnie polsko-rosyjskiej 1920 roku i jako lekarz brał udział w II wojnie światowej. Jako wykładowca Wyższej Szkoły Morskiej i lekarz znany był wielu gdynianom. Swego czasu uznawano go za najstarszego lekarza wojskowego, bowiem dożył 102 lat. Myślę, że jego wspomnienia a także pewne recepty na długowieczne życie, jakie zawarł w swoim wspomnieniu, godne są uwagi czytelników. Dzięki tej publikacji książkowej może niektórzy badacze historii Gdyni zainteresują się tą postacią.

Dlaczego Pan pisze?

  • Uważam, że we mnie jako byłym żołnierzu zawodowym i oficerze tkwią gdzieś w głębi duszy nutki patriotyczne. W czasie wojny każdy człowiek kieruje się jakimiś motywacjami, przeżywa określone emocje i doświadczenia, z którymi warto się dzielić. Ważne jest odpowiedź na pytanie, dlaczego ktoś podejmuje walkę i dlaczego się przeciwstawia agresji obcego wojska. To zawsze gdzieś tkwiło w głębi mej osobowości. Od dziecka zawsze czytałem bardzo dużo książek. Może jako dziennikarz w jakimś zakresie się spełniłem, ale ciągle odczuwam niespełnienie i niedosyt w pracy pisarskiej, dlatego mam zamiar bardziej zaangażować się w prace twórczą, niekoniecznie o charakterze wspomnieniowym, bo mam również plany beletrystyczne. Od czasu do czasu piszę jakiś wiersz. To powoduje, że życie staje się ciekawsze. Prawda o historii jest taka, że jeżeli nie zapiszemy tej wiedzy, która posiadamy i pewnych wydarzeniach i wspomnień, które przekazują nam inni, to one wraz z naszym odejściem przepadną. Dlatego warto dzielić się z innymi informacjami , które uważamy za cenne i godne zapisania, ponieważ byłoby to zmarnowanie życia. Piszę także po to, żeby tych ludzi uszanować, bo ci którzy to opowiadali zawsze mieli nadzieję, że ta opowieść znajdzie zapis o charakterze trwałym, obojętnie czy w artykule prasowym, czy w wersji książkowej. Pisząc wspomnienia z lat wojny, która poczyniła tyle zła - szkód materialnych i nieszczęść ludzkich, tym co to przeżyli, w taki sposób oddaję hołd.

 

Komentarze