Dzisiaj mamy: Wtorek, 16 Październik 2018

Test z przemijania czyli czego upały uczą o życiu

Środa, 22 Sierpień 2018

Temperatury odnotowywane w lipcu i sierpniu 2018 roku należały do bardzo wysokich i osiągały w wielu regionach Polski powyżej 30 stopni w cieniu. Nic więc dziwnego, że idąc ulicami miast w ciągu dnia spotykało się na nich niewiele osób, za to prawie w ogóle nie można było zobaczyć starszych. Kto mógł, chował się w pomieszczeniach, aby uciec przed palącym słońcem lub – głównie nad morzem i nad jeziorami – korzystał z uroków wypoczynku nad wodą. 

Meteorolodzy ostrzegali, a lekarze upominali, aby dbać o siebie w te gorące dni, bo tak wysokie temperatury stanowią zagrożenie dla zdrowia - a nawet życia - ludzi i zwierząt. Jednak nawet zastosowanie się do zaleceń lekarskich nie dawało stuprocentowej pewności, że uda się przetrwać upał bez szwanku. Ratownicy medyczni mieli więc pełne ręce pracy, a modulowany sygnał ostrzegawczy z dachów karetek pogotowia, wozów straży pożarnej, straży miejskiej czy policji niósł się, jak kraj długi i szeroki, przez całą dobę.

Zazwyczaj mieszkańcy innych regionów Polski, patrząc na mapy pogodowe z zaznaczonymi na nich prognozowanymi temperaturami, całkiem jawnie wyrażali zazdrość względem Pomorza. Jednak nie w tym roku. Cóż, bliskość Morza Bałtyckiego, które w lecie zwykło być źródłem orzeźwiającego chłodu, zaś w zimie zazwyczaj łagodzi surowość mrozu – tym razem niewiele zmieniła. Słońce nagrzało morze oraz Zatokę Gdańską niczym czajnik wodę na herbatę. Nawet tam, gdzie zazwyczaj można było doświadczyć miłego orzeźwienia, nie było czym oddychać.

Wystarczyło wejść w ten gorący czas na strony internetowe cmentarzy pomorskich i spojrzeć na listę planowanych pogrzebów, aby przekonać się, że to nie był dobry czas, zwłaszcza dla ludzi starszych, schorowanych czy też po prostu przemęczonych. Wysoka temperatura nie pozostawała bez wpływu na zdrowie ludzkie. Choroby – głównie układu krążenia – ulegały zaostrzeniu, niekiedy kończąc się śmiercią. Co prawda, zgony z powodu upałów nie dosięgły u nas jeszcze takiego pułapu jak np. w Japonii, ale prawdą jest, że nie jesteśmy w Polsce przyzwyczajeni do takiego gorąca.

Choć trudno mówić o jakiejś znacząco dużej śmiertelności - to warto się zastanowić, czy - na Pomorzu zwłaszcza - jesteśmy przygotowani na taki scenariusz, w którym w krótkim czasie trzeba zmierzyć się z większym wyzwaniem logistycznym, jak więcej pogrzebów  - i to na przykład w niełatwych warunkach pogodowych (upał, ulewy, podtopienia, burze itp.)?

Ze wstępnie przeprowadzonego rozeznania i analizy wynika, że zakłady pogrzebowe na Pomorzu są przygotowane na różne okoliczności. Na co dzień działają w trybie zwykłym, ale mają też wypracowane scenariusze na sytuacje nadzwyczajne, które wcale nie muszą być związane z jakąś katastrofą naturalną, ale np. z wypadkiem (chociażby jak ten autobusowy z dnia 2 maja 1994 roku w Kokoszkach, gdy życie straciły 32 osoby).

Nawet w tak kryzysowych sytuacjach zakłady pogrzebowe potrafią zarządzać środkami ludzkimi i materialnymi, aby pogrzeby były przygotowane i przeprowadzone godnie. Czasem o jakości uroczystości żałobnych decydują szczegóły – podobnie, jak o wyborze danego zakładu pogrzebowego. Na przykład – coraz częściej ludzie poszukują balsamisty albo chociażby jakiegoś detalu, który sprawi, że pogrzeb będzie inny od innych. Te dwa kryteria spełnia doskonale zakład pogrzebowy Róża z Gdańska. W swojej ofercie usług pogrzebowych znajduje się balsamacja oraz coś, co ujawnia się dopiero w czasie ceremonii pogrzebowej, nawiązując do nazwy zakładu pogrzebowego czyli…róża. Trzymana w rękach przez pracowników w pewien sposób uczestniczy w uroczystości i wyraża wdzięczność Zmarłemu za jego życie.

Zakłady pogrzebowe na Pomorzu są różne. Mówi się nieraz, że konkurują ze sobą. Jednak różne okoliczności pokazywały, że w większości przypadków jest to zdrowa konkurencja, mająca na celu stałą dbałość o najwyższą jakość usług. Dzięki temu w chwilach prób i wypadków losowych także zakłady pogrzebowe potrafią działać w myśl przysłowia „Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego”.

Komentarze